Kiedy 13 marca 2013 roku Jorge Mario Bergoglio wyszedł na balkon Bazyliki św. Piotra jako papież Franciszek, mało kto przewidywał, jak głęboko odmieni oblicze współczesnego Kościoła. Pierwszy jezuita na Stolicy Piotrowej, pierwszy papież z Ameryki Południowej, pierwszy, który przyjął imię Biedaczyny z Asyżu – już sam wybór imienia zapowiadał kierunek jego pontyfikatu.
Franciszek przyniósł ze sobą doświadczenie duszpasterza z „peryferii świata”, jak sam często określał miejsca oddalone od centrów władzy i bogactwa. To doświadczenie ukształtowało jego priorytetowe obszary nauczania.
Przede wszystkim, jego pontyfikat charakteryzował się głębokim zaangażowaniem na rzecz ubogich. „Kościół ubogi dla ubogich” – to stało się hasłem jego nauczania. Franciszek nieustannie przypominał, że opcja preferencyjna na rzecz ubogich nie jest politycznym czy ideologicznym wyborem, ale fundamentalnym wymiarem wiary chrześcijańskiej.
Drugim ważnym nurtem jego nauczania było miłosierdzie. Już sam wybór dewizy biskupiej „Miserando atque eligendo” (Spojrzał z miłosierdziem i wybrał) wskazywał na znaczenie, jakie przywiązywał do tego tematu. Rok Miłosierdzia, który ogłosił, oraz bulla „Misericordiae Vultus” (2015) podkreślały, że miłosierdzie nie jest abstrakcyjną ideą, ale konkretną postawą wobec drugiego człowieka, zwłaszcza tego zranionego, odrzuconego, znajdującego się na marginesie.
Franciszek konsekwentnie promował wizję Kościoła jako „szpitala polowego”, który nie zamyka się w swoich strukturach, ale wychodzi na spotkanie ludzkich potrzeb i ran. Wielokrotnie podkreślał, że woli „Kościół poturbowany, poraniony i brudny, bo wyszedł na ulice, niż Kościół chory z powodu zamknięcia się i wygody kurczowego przywiązania do własnego bezpieczeństwa”.
Franciszek nie unikał trudnych tematów. Zdecydowanie przeciwstawiał się „kulturze odrzucenia”, która traktuje człowieka jako dobro konsumpcyjne, które można użyć, a potem wyrzucić. Walczył z handlem ludźmi, bronią, niesprawiedliwymi strukturami ekonomicznymi. Z odwagą podejmował temat nadużyć seksualnych w Kościele, wprowadzając konkretne mechanizmy rozliczania winnych i wsparcia dla ofiar.
Ten papież z „końca świata”, jak sam siebie określił w dniu wyboru, pozostawił nam przesłanie o Kościele otwartym, miłosiernym, zaangażowanym w problemy współczesnego świata. Kościele, który nie boi się wyjść na peryferie – geograficzne, egzystencjalne i duchowe – aby tam głosić Ewangelię nie tylko słowami, ale przede wszystkim świadectwem bliskości i miłości.
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie…



